Wpisy z tagiem "Wielkanoc":
Św. Paschalisa Bajlon z Zakonu Braci Mniejszych św. Franciszka Serafickiego
Żył około roku Pańskiego 1592.
(Żywot jego napisany przez współczesnego mu zakonnika, znajduje się u Bollandystów pod dniem dzisiejszym.)
Święty Paschalis urodził się roku Pańskiego 1540 w Hiszpanii, w prowincyi Aragońskiéj, w małém miasteczku Torre-Hermoza. Ojciec jego nazywał się Bajlon. Z powodu iż Święty nasz, przyszedł na świat w sam dzień Wielkiéj Nocy, dano ma na żądanie rodziców imię Paschalisa, od wyrazu łacińskiego Pascha, Wielka Noc.
Skoro przyszedł do rozumu, zauważano w nim wielką pobożność. Ulubioną jego modlitwą, była modlitwa Pańska Ojcze nasz, którą często w dniu, małém jeszeze będąc dziecięciem, ukięknawszy i pochyliwszy się do ziemi z największém odmawiał skupieniem. Przebywając w kościele, zapominał o potrzebie brania posiłku, i nieraz matka musiała używać całéj swojéj powagi, aby przerwać jego pobożne ćwiczenia i skłonić go do wzięcia pokarmu.
Rodzice jego byli bardzo ubodzy; gdy więc miał lat siedem oddali go w służbę, do pewnego mieszczanina bardzo zacnego człowieka, który młodego tego chłopaczka, i przykładem i słowy do cnoty i pobożności zachęcał. Przeznaczył go do paszenia trzody, z czego Paschalis był bardzo zadowolony, gdyż mu to zapewniało samotność, w któréj już wtedy bardzo sobie podobał, aby tém swobodniéj mógł się oddawać modlitwie i obcowaniu z Bogiem. Używał téż szczęścia tego z wielkiém weselem duszy. Całe dnie spędzał na bogomyślności, nie tracąc z oczów powierzonéj mu trzódki a gdy z innymi spotykał się pastuszkami, rozmawiał z nimi tylko o Bogu, i lepiéj od nich w religii oświecony, uczył ich prawd świętych. Sam będąc ubogim, wspierał jednak drugich ujmując sobie posiłku jaki mu przynoszono z domu, i rozdając go biedniejszym. Lubo nie pobierał żadnych nauk, sam w nadzwyczaj krótkim czasie, wyuczył się czytać i pisać. Odtąd zawsze z książką w ręku szedł w pole, a nigdy nic innego prócz duchownych dzieł nie czytywał, i spisywał sobie różne pobożne myśli i natchnienia, albo święte postanowienia jakie czynił, usiłując coraz wyżéj w doskonałości chrześcijańskiéj postępować.
Widząc tak wielkie w nim zalety, gospodarz u którego służył, człowiek bardzo zamożny a bezdzietny, chciał go za syna przysposobić. Lecz Paschalis, mając już wtedy około lat dwudziestu, postanowił oddać się Panu Bogu na wyłączną w zakonie służbę, i pomimo nalegań swojego pana, który mu pożądany dla wielu innych zawód doczesny zapewniał, udał się do klasztoru ojców Bernardynów, będącego w okolicach miasta Montfort, z zamiarem wstąpienia do niego. W drodze spotkał jednego ze swoich znajomych, który mu silnie to odradzał. Święty chcąc dowieść prawdziwości swojego powołania, pobudzony do tego przez szczególne Ducha Świętego natchnienie, rzekł do niego: „Oto Pan Bóg uczyni cud, aby cię przekonać że błądzisz odwodząc mnie od życia zakonnego”, i to mówiąc uderzył trzy razy w ziemię na któréj stali, a w téjże chwili wytrysnęły z niéj trzy źródła żywéj wody, dotąd płynące.
Przyjęty do zakonu, i wyjednawszy u przełożonych aby go nie przeznaczali na kapłana lecz na prostego braciszka, po odbytym najprzykładniéj nowicyacie, wykonał śluby uroczyste, i zaraz wybrany został na Infirmiarza, to jest doglądającego chorych. Usługiwał im i doglądał ich z największą miłością, a słowami pokrzepiał i na duszy, obudzając w ich sercu akty poddania się woli Bożéj i cierpliwego znoszenia choroby.
Prócz tego, przełożeni jemu zwierzyli rozdawanie ubogim jałmużny przy furcie. Spełniał święty Paschalis i ten obowiązek w duchu Bożym. W każdym biednym widział samego Chrystusa Pana, i obchodził się z nim nietylko z miłością, lecz nawet z uszanowaniem, jakie w nim obudzało ubóstwo, przypominające mu ubogiego z miłości ku nam Jezusa. Sam większą część roku ograniczał się na jednéj porcyi posiłku, a często poszcząc o chlebie i wodzie, pozostałe pokarmy oddawał biednym, których przez czas ten gdy byli przy furcie, uczył katechizmu i odmawiał z nimi pacierze, dając im najzbawienniejsze nauki.
Gdy jeszcze był pastuszkiem, zdarzyło się iż znajdując się w polu, a w myśli słuchając Mszy świętéj, w chwili gdy upadł na ziemię, aby oddać cześć Hostyi przenajświętszéj podczas podniesienia, taż Hostya ukazała mu się w powietrzu, trzymana przez Aniołów. Od téj pory szczególne miał do przenajświętszego Sakramentu nabożeństwo. Co mu tylko zbywało czasu od obowiązków klasztornych, spędzał go w kościele: tam często wpadał w zachwycenie, i niekiedy widziano go o stóp kilka w górę wzniesionego na powietrzu. Matkę Bożą czcił i kochał jak najlepszą matkę swoję niebieską, i do tajemnicy Jéj Niepokalanego Poczęcia mając wielkie nabożeństwo, pobudzał do niego i drugich. Obdarzył go był Pan Bóg, tak wysokim darem nietylko bystrego pojęcia w rzeczach tyczących się religii, lecz oraz i wyjaśniania najgłębszych tajemnic wiary, że najznakomitsi Teologowie udawali się do niego dla zasięgnięcia jego zdania, w najzawilszych kwestyach. Dwóch uczonych Jezuitów, rozmawiało z nim razu pewnego, a nie wiedząc iż jest tylko prostym braciszkiem, wzięli go za jednego z najuczeńszych Teologów jego zakonu. Żadnych nauk nie pobierając, napisał prześliczne małe książeczki o doskonałościach Boga, o Trójcy przenajświętszéj, o Wcieleniu Syna Bożego, o sposobie odbywania modlitwy wewnętrznéj, o trzech stopniach doskonałości chrześcijańskiéj, o łasce, o Aniołach, i kilka innych tego rodzaju, a w których wszystkie te tajemnice z przedziwną prostotą, namaszczeniem i przystępnie wykłada. Wysłany przez przełożonych do Francyi w ważnych sprawach tyczących się całego zakonu, wszystko najpomyślniéj załatwił. W podróży téj, wpadł był w ręce heretyków, wojnę podówczas prowadzących. Zrazu chcieli oni obejść się z nim okrutnie, mając w ręku braciszka zakonu który nienawidzili. Lecz jego pokora, łagodność, i mądre odpowiedzi jakie im dawał na czynione mu zapytania co do artykułów wiary, złość ich rozbroiły i wyswobodziły go z téj niewoli.
Słynął za życia jeszcze różnemi cudami. Razu pewnego w jedném z miast sąsiednich klasztorowi w którym przebywał, wybuchło morowe powietrze. Święty dowiedziawszy się iż z miejsca tego wielu pouchodziło, a chorzy bez pomocy żadnéj zostawali, uzyskawszy na to pozwolenie przełożonego, udał się tamże dla obsługiwania; zarażonych. Przebywał wśród nich dość długo, a nietylko sam zarazie nie podległ, lecz wielką liczbę już nią dotkniętych znakiem krzyża świętego uzdrowił, i naukami jakie przez ten czas miewał do ludu, poskromiwszy w nim złe obyczaje, odwrócił tę klęskę od miasta, ktorą właśnie Pan Bóg karał mieszkańców za ich grzechy, i nią chciał ich do pokuty przywieść. W procesie jego kanonizacyi i to zdarzenie, i wielka liczba innych cudownych uzdrowień przez niego dokonanych, została dowiedzioną.
Posiadał także dar przepowiadania przyszłości, którego szczególnie używał dla ostrzeżenia różnych osób o zbliżającéj się śmierci, aby się zawczasu do niéj przygotowały. Tak między innemi, znajdując się pewnego dnia u zamożnego mieszkańca Walencyi, gdzie posłany był jako towarzysz z kapłanem jego zakonu udającym się tam za interesem klasztornym, gdy odchodzili, nakłonił gospodarza domu aby co rychléj wyspowiadał się i sporządził testament, gdyż niezadług oumrze. Jakoż tejże nocy człowiek ten tknięty apopleksyą, umarł. Podobne wielkie dobrodziejstwo wyrządził nasz Święty, mnóstwu innych osób, jak o tém także świadczą akta jego kanonizacji.
Lecz o ile ten sługa Boży, opływał w dary i łaski niebieskie, o tyle zły duch wysilał złość swoję na jego duszę. Nacierali na niego niekiedy szatani, a za każdą razą modlitwą, przez którą w takich razach uciekał się do Matki Bożój, odparci, i żadnéj co do duszy nie mogąc mu zadać szkody, nad ciałem się jego pastwili. Zdarzało się iż go tak dotkliwie zbili, że całe ciało miał sińcami pokryte. Niekiedy znowu chcąc go w złudzenie wprowadzić, okazywali się mu przybierając na siebie postać Świętych Pańskich, a nawet i saméj Matki Bożéj, jakoby się mu objawiających. Lecz Paschalis umiał rozróżnić fałszywe od prawdziwych widzenia, i za każdą razą znakiem krzyża święgo złudzenia szatańskie odpędzał.
Mając lat pięćdziesiąt dwa, gdy mieszkał w klasztorze w mieście Willa-Reale w Walencyi, przepowiedział zbliżający się dzień śmierci swojéj. Wkrótce potém zapadłszy na lekką gorączkę, przyjął z najżywszéj pobożności uczuciami, wszystkie Sakramenta święte, i zasnął w Panu dnia 15 Maja roku Pańskiego 1592. Gdy w trumnie był położony, ujrzano podczas Mszy świętéj, przy ciele jego odprawianéj, że w chwili Podniesienia dwa razy otwierał i spuszczał powieki, na znak cudowny iż i po śmierci cześć oddaje przenajświętszemu Sakramentowi Ołtarza.
Gdy licznemi grób jego zasłynął cudami, kanonizowany został przez Papieża Aleksandra VIII roku Pańskiego 1680.
Pożytek duchowny
Święty Paschalis, który szczególne miał za życia do przenajświętszego Sakramentu ołtarza nabożeństwo, jest dla tego szczególnym daru tegoż nabożeństwa Patronem. Proś go przeto z całego serca, aby i tobie tę łaskę wyjednał, abyś Boga i najdroższego naszego Zbawcę, w Sakramencie Jego największéj ku ludziom miłości obecnego, czcił i wielbił w sposób szczególny.
Modlitwa (kościelna)
Boże! któryś błogosławionego Paschalisa Wyznawcę Twojego, prawdziwą ku przenajświętszéj tajemnicy Ciała i Krwi Twojéj, miłością przyozdobił; spraw łaskawie, abyśmy podobnyż jak on z téj Boskiéj uczty posiłek dla duszy naszéj zaczerpywać godnymi się stali. Który żyjesz i królujesz i t. d.
Na tę intencyą Zdrowaś Marya.
Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 401–403.
Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego czyli Wielkanoc
Zmartwychwstanie Pana Jezusa nastąpiło w 33-cim roku po Jego narodzeniu.
(Szczegóły te wyjęte są z Ewangeliów świętych).
W uroczystości dzisiejszéj, którą święty Grzegorz Nanzyazeński nazywa uroczystością nad uroczystościami, Kościoł Boży obchodzi najweselszą ze swoich świętych pamiątek, bo pamiątkę Zmartwychpowstania Pana Jezusa. W wielką Środę, w Wielki Czwartek i w Wielki Piątek czytał nam z Ewangelii świętych szczegóły Męki Pańskiej i śmierci Jego, dziś téż Ewangelie tak nam znowu ogłaszają szczególy Jego cudownego Zmartwychwstania.
Po złożeniu w grobie Pana Jezusa, Apostołowie i święte niewiasty, które towarzyszyły Zbawicielowi na górę Kalwaryi, nie odstępując już Matki Bożéj, te smutne chwile wraz z Nią spędzili na płaczu i modlitwie, a krzepiąc się nadzieją zapowiedzianego im przez Pana Jezusa Zmartwychpowstania. Śmierć i pogrzeb Zbawiciela nastąpiły w piątek, przezdzień więc następny to jest sobotę, już i dla smutku w jakim byli wszyscy, już i dla tego że to był dzień świąteczny u Żydów, nie wychodzili oni z domu. Lecz skoro zaświtał dzień trzeci niedzielny, zaraz i Apostołowie i święte niewiasty, zajęli się dopełnianiem tego, czego śpiesznie składając przenajświętsze Ciało Pańskie w grobie dopełnić w piątek nie mogli, to jest nabalsamowaniem tegoż przenajświętszego ciała wonnemi olejkami, co przy składaniu Go w grobie, było tylko na prędce uczynione.
Gdy więc skończył się już szabat, to jest z soboty na niedzielę o świcie, święta Marya Magdalena, święta Marya Jakóbowa i święta Salome, owe błogosławione uczenice Pana Jezusa, które zawsze były przy Nim, i przy Matce Bożéj, zakupiły wonnych olejków, któremi u żydów był zwyczaj balsamować ciała po śmierci, i pośpieszyły do grobu Pańskiego, dochodząc do niego gdy już weszło słońce. Grób w którym złożono Pana Jezusa, był grobem przygotowanym przez Nikodema z Arymatei, bogatego pana żydowskiéj ziemi, dla niegoż samego, i dopiéro po śmierci Chrystusa Pana pobożny ten człowiek a do liczby uczniów Zbawiciela należący, odstąpił go dla Niego. Był on wykuty w skale, w kształcie podziemnego obszernego sklépu, i miał drzwi przez które wchodziło się do wnętrza. Święte niewiasty całém sercem zajęte usługą którą miały oddać przenajświętszemu Ciału Pańskiemu, wychodząc z domu po zakupienie wonnych olejków, zapomniały że wejście do grobu Pana Jezusa, przywalone zostało ogromnéj wielkości kamieniem. Przypomniały to sobie dopiéro już do Grobu dochodząc, i kłopotały się same że nie wzięły z sobą mężczyzn silniejszych, czując że nie będą w stanie kamienia tak ciężkiego z miejsca poruszyć. Jedna téż do drugiéj mówiły: „Cóż poczniemy jak przyjdziemy do grobu, kiedy nie mamy z sobą nikogo, coby nam kamień wejście do niego zawierający odwalił.” Szły jednak dalej, bo ich serce pędziło do miejsca w którém złożono ich najdroższego Pana, i nie zrażała ich trudność, jaką przewidywały w dostaniu się do niego. To téż usunął ją przed niemi Pan Bóg.
Doszedłszy do grobu, ujrzały on ogromny kamień odwalony, i co prędzéj z uczuciem czci najgłębszéj weszły wewnątrz wykucia skały, gdzie Pan Jezus był złożony. Lecz nie znalazły tam już przenajświętszego Ciała, tylko ujrzały Anioła w przecudnéj postaci młodzieńca, ubranego w białą jak śnieg szatę, siedzącego po prawéj stronie miejsca, gdzie wprzód było Ciało Pańskie. Na widok ten zdumiały się niezmiernie, a nawet zrazu i przeraziły, lecz Anioł rzekł do nich: „Nie lękajcie się: szukacie Jezusa który był ukrzyżowany, a po śmierci tu złożony. Nie ma już Jego ciała w grobie na tém miejscu gdzie bylo pochowane, które jak widzicie jest próżném. On zaś powstał. Idźcie przeto, i co prędzej donieście o tém Piotrowi, jako najstarszemu z Apostołów, i innym uczniom, i oznajmijcie im że Pan udał się do Galilei: Niech i oni tam pójdą, a będą Go oglądać, według tego jak im to Sam zapowiedział.”
Słysząc to święte niewiasty, a i od widzenia Anioła, i od tego co im powiedział nadzwyczaj wzruszone, pobiegły co prędzéj spełnić dane im polecenie. Święta Marya Magdalena, pierwsza pospieszyła, wyprzedzając swoje towarzyszki, i zastawszy świętego Piotra wraz ze świętym Janem, sama jeszcze nie wiedząc co się to stało, i jakby niedowierzając widzeniu jakie miała, zawołała do nich: „Byłyśmy u grobu Pańskiego, gdzie zaniosłyśmy wonne olejki dla namaszczenia Jego ciała; lecz Go już tam nie znalazłyśmy. Wzięto ciało Jego z grobu, i nie wiemy gdzie je złożono.”
Wtedy już bowiem Pan Jezus był z martwych powstał i z grobu wyszedł, co tak nastąpiło. Nazajutrz po ukrzyżowaniu Pana Jezusa, żydzi wiedząc iż Zbawiciel zapowiedział był Swoje po trzech dniach zmartwychwstanie, umyślili przy grobie jego postawić straż, aby temu, jak mniemali że to mogą uczynić, przeszkodzić. Udali się więc do Piłata jako Wielkorządcy miejscowego, domagając się aby kazał umieścić żołnierzy przy grobie Pana Jezusa, żeby jak mówili, nie skradli ciała Jego uczniowie, i nie rozgłosili potém że zmartwychpowstał. Piłat zgodził się na to: straż przy grobie Pańskim umieszczono, a sam orób obwarowano, przykładając urzędową pieczęć do kamienia zamykającego wejście.
Żołnierze przystawieni, czuwali noc całą, z oka nie spuszczając grobu. Lecz zaraz po północy, kiedy zaledwie świtać poczynało, patrzą: a oto zstępuje z Nieba Anioł w szatach tak białych jak śnieg, i otoczony taką jasnością i tak nagle z Nieba pojawiającą się, że to przyjście jego, wyglądało jakby straszna błyskawica, a nie przez czas mgnienia oka, jak to zwykle bywa, trwająca, lecz otaczająca ciągle swoim blaskiem tego posłannika niebieskiego. To już przeraziło niezmiernie żołnierzy; ale jeszcze bardziéj się zlękli, gdy ujrzeli tegoż Anioła z takim pędem rzucającego się na kamień zawierający grób Pański, i tak gwałtownie go odwalającego, że w téjże chwili powstało ztąd straszne trzęsienie ziemi. Strażnicy padli na ziemię jak nieżywi, a wtedy Pan Jezus powstał z grobu, już w ciele chwalebném i ubóstwioném, to jest takiém jakie mieć będą wszystkie dusze wybrane po powszechném ciał zmartwychwstaniu, i najprzód niezwłocznie okazał się Swojéj najdroższéj Matce, aby po ciężkich boleściach jakie przebyła co prędzéj Ją najpierwszą pocieszyć.
Tymczasem święci Piotr i Jan, odebrawszy wiadomość od świętéj Magdaleny, że ona Pana Jezusa nie zastała już w grobie, co prędzej tam się udali. Jan pierwszy przybył, a nie śmiejąc wejść wewnątrz póki Piotr nie nadejdzie, ujrzał w grobie leżące prześcieradło, w które owinięte było przy złożeniu Ciało przenajświętsze, a za przybyciem Piotra gdy weszli obaj wewnątrz grobu, ujrzeli i osobno zwiniętą chustkę, którą owiązana była głowa Pana Jezusa, gdyż tak chowali żydzi swoich zmarłych. Wtedyto, jak się zdaje, okazał się Pan Jezus Piotrowi, o czém wspomina Ewangelia świętego Łukasza, iż mówili Apostołowie że Pan okazał się Piotrowi, 1 a ten przekonawszy się o zmartwychwstaniu Pańskiém, odszedł z Janem, aby i innym uczniom co prędzej to oznajmić. Przy grobie pozostała tylko święta Marya Magdalena, rzewnie płacząca, gdyż dotąd dostatecznie przekonaną nie była o Zmartwychwstaniuu Pana. Jakby więc jeszcze wątpiąc czy w istocie nie ma już jego ciała w tém miejscu, przybliżyła się do wejścia do grobu, i rzuciwszy wzrok wewnątrz, ujrzała tą razą już dwóch Aniołów w bieli, z których jeden siedział przy miejscu gdzie spoczywała głowa Zbawiciela, a drugi gdzie Jego nogi, i którzy rzekli do niéj. „Niewia- sto dla czego płaczesz?” — „Płaczę dla tego, odpowiedziała Święta, że oto zabrano nam ciało Pana mojego, a nie wiem gdzie je złożono” i to powiedziawszy odwróciła się, aż patrzy a oto stoi ktoś przed nią, i pyta ją podobnież jak Anioł mówiąc: „Niewiasto dlaczego płaczesz?” Magdalena wnosząc iż to być musi ogrodnik tego ogrodu w którym był grób Pana Jezusa, i że on najlepiéj będzie wiedział gdzie jest ciało Jego: „Panie, rzekła, może to ty wziąłeś ztąd ciało Mistrza naszego, powiedz mi więc gdzieś Je złożył, a ja je wezmę napowrót.” Lecz to był nie ogrodnik, lecz Sam Pan Jezus, który zawołał na nią po imieniu mówiąc: „/Marya/” 2 a Święta poznając wtedy Zbawiciela, uradowana nad wszelki wyraz, upadła Mu do nóg zawoławszy tylko: „/O! Mistrzu mój!/” 3 i chciała przenajświętsze stopy Pańskie ucałować; lecz Pan Jezus rzekł do niéj: „Nie dotykaj się Mnie, bo już teraz nie dozwolę ci ucałować nóg moich, aż gdy po powrócie do Ojca Przedwiecznego, otworzę wam Niebo i tam kiedyś i ciebie wezmę. Teraz idź do Apostołów, których kocham jak braci moich, i oznajmij im żeś mnie widziała, i że Ja niedługo już tu na ziemi mając przebywać, wkrótce wstąpię do nieba do Ojca mojego i Ojca waszego, Boga mojego i Boga waszego.”
Tak nam tedy Ewangelie święte opowiadają Zmartwychwstanie Pańskie, a oprócz wyżéj wymienionych objawień się Pana Jezusa, wspominają i o kilku innych które wtymże dniu miały miejsce. Lecz prócz tego, później, często jeszcze raczył Zbawiciel okazywać się uczniom swoim i z przenajświętszą Matką Swoją jak najczęściéj przobywał, aż gdy w dni potém czterdzieści, do Nieba wstąpił.
Pamiątka Zmartwychwstania Pańskiego, od najpierwszych czasów Kościoła z największą uroczystością obchodzoną była. Za papiestwa zaś świętego Sylwestra, na Soborze Nicejskim, uchwalono aby w roku każdym obchodzić ją w pierwszą niedzielę po pełni marcowéj.
Pożytek duchowny
Pan Jezus po Swojém Zmartwychwstaniu miał ciało już ubóstwione: w skutek tego mogło ono z miejsca na miejsce przenosić się w mgnioniu oka; przytém nie doznawało żadnych zewnętrznych wrażeń, i nakoniec śmierci już nie podlegało. Takimi powinniśmy być na duszy, gdy wskrzeszeni mocą Bożą, ze śmierci w któréj grzech nas trzymał przechodzimy do życia łaski. Wtedy powinniśmy dawać pierwazeństwo rzeczom tyczącym się duszy nad rzeczami doczesnemi; powinniśmy rączo służyć Panu Bogu, i żadnym ziemskim uczuciom nie poddawać się. Nakoniec powinniśmy trwać w łasce, to jest nie wracać już do grzechu, a więc nie ulegać śmierci na duszy.
Modlitwa (kościelna)
Boże któryś w dniu dzisiejszym przez Jednorodzonego Syna Twojego Zmartwychpowstającego, bramy wieczności nam otworzył; i serca nasze ku pożądaniu chwały niebieskiéj łaską Twoją podnieś, i z miłosierdzia Twojego do tejże nas chwały doprowadź. Przez tegoż Paną naszego i t. d.
Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.
Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 171–173.
